maj
17
2012

Znamy już nominowane tytuły w konkursie „Najlepsza książka dla młodych czytelników” – edycja 2012 r.

W piątek, 11 maja podczas Targów Książki w Warszawie ogłoszona została lista nominowanych tytułów w konkursie „Najlepsza książka dla młodych czytelników”. Wśród pretendujących do najlepszych znalazło się ponad 20 znakomitych tytułów, czytanych (nie) tylko przez młodych wielbicieli książek.

Zainteresowanie konkursem udowadnia, że książka dla dzieci i młodzieży nie stała się reliktem przeszłości. Nie grozi jej też wyparcie przez Internet, DVD i gry komputerowe, ani ugrzęźnięcie na półce biblioteki. Wbrew przepowiedniom, głoszącym rychły koniec słowa pisanego, to właśnie młodzi ludzie przekonują, że czytają chętnie i że książek  nie zamienią na wirtualną rzeczywistość.

Na stronie www.ksiazkamlodych.pl można zapoznać się z nominowanymi tytułami i wybrać te, którym kibicować będziemy w drugim etapie konkursu. Wśród internautów oddających swoje głosy na zgłoszone tytuły zostaną rozlosowane atrakcyjne zestawy książek biorących udział w plebiscycie.

Kategorie konkursowe

Konkurs „Najlepsza książka dla młodych czytelników” oznacza zmagania książek w następujących kategoriach: tajemnica i przygoda (które młodzież lubi najbardziej); nie tylko dla dziewcząt (bo nie tylko dziewczęta czytają); nie tylko dla chłopców (bo nie tylko oni oddają się lekturze); książki dla najmłodszych (do czytania przed snem i nie tylko), książki dla młodzieży (bo buszowanie w sieci nie jest jedynym sposobem spędzania wolnego czasu) oraz książeczki edukacyjne (bo świat jest tak ciekawy i różnorodny).

Poznajmy zatem nominowane tytuły.

W kategorii tajemnica i przygoda, nominację jury oraz internautów otrzymały dwie pozycje: „Ninjago. Nieustraszony ninja(Wydawnictwo: Ameet), dzięki której przeniesiemy się w świat młodych ninja i groźnego wężowego plemienia Hypnobrai, a także pierwsza część przygód młodych detektywów, czyli „Detektywów para – Jacek i Barbara. Tajemnicza szafa” Dariusza Rekosza (Wydawnictwo: Dreams).

Czytaj wpis

maj
13
2012

III Warszawskie Targi Książki – dzień czwarty

Niestety ominęła mnie targowa sobota, za to w niedzielę dotarłam na akcję portalu Lubimyczytać.pl „Z półki na półkę”. Obowiązywała prosta zasada – przynosisz 1,2 lub 3 książki (w myśl zasady „oddajesz takie książki, jakie sam byś chciał zabrać”, a więc w dobrym stanie), a w zamian możesz zabrać inne tytuły, tyle samo, ile przyniosłeś. Ja przyszłam z dwiema książkami i szczerze mówiąc trochę żałuję, że nie wykorzystałam maksimum, bo wypatrzyłam kilka tytułów, które mnie zainteresowały. Wydaje mi się, że akcja była udana, gdyż gdy po godzinie od rozpoczęcia zajrzałam do sali, wciąż kręciło się tam sporo osób. A książki dokładano stopniowo, gdy tylko ktoś przyniósł coś nowego, więc po zrobieniu pierwszego okrążenia wokół stołu spokojnie można było zacząć obchód od początku i sprawdzić, czy w międzyczasie nie pojawiło się coś ciekawego.

Przed PKiN na dodatkowym stoisku Czarnej Owcy pokaz muzyki afrykańskiej
Przed PKiN na dodatkowym stoisku Czarnej Owcy pokaz muzyki afrykańskiej

Ja wybrałam „Nadchodzi noc” Carla-Henninga Wijkmarka (Czarne) oraz „Komórkę” Ingo Schulze (W.A.B.), a więc książki, o których w życiu nie słyszałam, więc akcja stanowiła dla mnie okazję do odkrycia czegoś nowego. Ambasadorem wymiany był Marek Krajewski, w związku z czym do wzięcia było całkiem sporo egzemplarzy „Erynie” oraz „Rzek Hadesu”. Poza tym trochę nowości zapewniły wydawnictwa Znak, W.A.B., Rebis i Czarne. Ogólnie oceniam wymianę bardzo pozytywnie – pomysł, zdobyte tytuły, jak i organizację.

Niedziela była też dniem znacznie bardziej tłocznym niż czwartek i piątek. Miejscami ciężko się było przecisnąć, tu i tam ktoś mnie potrącił, a dzieciaki kręciły się pod nogami. Dopisali fani – kolejka do Papcia Chmiela ciągnęła się przez jakieś cztery stoiska, a twórcy „Thorgala” byli otoczeni ze wszystkich stron. Ja sama załapałam się na autograf Olgi Rudnickiej, autorki „Cichego wielbiciela”, którego polecałam tutaj.

Grzegorz Kasdepke rozdaje autografy

Grzegorz Kasdepke rozdaje autografy

Czy targi były udane? Trudno mi to zawsze jednoznacznie określić. Mocną stroną Targów są imprezy tematyczne: Forum Nowych Technologii, Festiwal Komiksowa Warszawa, oddzielny program i kącik dla dzieci czy pokaz mody Reading is Fashion.  W tym roku pojawiło się też więcej wystawców zagranicznych. Zabrakło natomiast niektórych wydawców, sektor e-czytnikowy też był uboższy niż rok temu. Problemem tradycyjnie pozostaje lokalizacja – PKiN wytworzył własny, niezbyt przyjazny mikroklimat, brakuje w nim miejsca (ale organizatorzy podobno pracują nad znalezieniem nowego miejsca). Przede wszystkim cieszą mnie wszystkie rozmowy (branżowe i nie tylko), które miałam okazję odbyć ze świetnymi ludźmi.

Do zobaczenia na Targach za rok :)

Agnieszka Żak

maj
11
2012

III Warszawskie Targi Książki – dzień drugi

Dzień drugi na targach upłynął mi głównie na konferencji Forum Nowych Technologii. Rozpoczęła się ona wystąpieniem Mikołaja Topichy-Dolnego z eLib.pl o tym, co zrobić, by e-booki nie były brzydkie. Podkreślił głównie możliwości ePub 3, który chociażby umożliwia wiele opcji multimedialnych, a także umieszczanie w tekście skomplikowanych wzorów matematycznych czy tabel. Problem polega na tym, że niewiele jeszcze jest urządzeń, które potrafią ten format odczytać.

Z jednej strony pan Topicha-Dolny zaznaczył, że o e-bookach i sposobie prezentacji ich treści należy myśleć inaczej niż o formie książki papierowej – pewnych kanonów piękna nie da się przenieść, trzeba stworzyć nowe (przykładem był pierwszy samochód, który miał kształt dorożki – nikt nie potrafił sobie początkowo wyobrazić, że pojazd może mieć inny kształt. Tak samo ewoluować musi książka z papieru na “cyfrę”). Tworząc książkę elektroniczną trzeba pamiętać o możliwościach urządzeń, o wielkości ekranu. Z drugiej strony stwierdził jednak, że e-book ma dorównać książce papierowej… Oberwało się też informatykom, którzy decydują o wyglądzie e-booków, a się na tym nie znają i jest to powód, dla którego są one brzydkie. Informatycy powinni ściślej pracować z grafikami.

W trakcie prezentacji Marzeny Zawadzkiej z Inpingo mowa była o dwóch rzeczach. Po pierwsze, o tytułowym “grzechu konwersji” czyli błędach, które pojawiają się w wyniku przerzucenia tekst przez konwerter. Pani Zawadzka podkreśliła, że to tak, jakby sprzedać czytelnikowi książkę przed dokonaniem korekty – po konwersji tekst wymaga ponownego przejrzenia i sprawdzenia. Ciężko się z tym nie zgodzić – do szału doprowadzają mnie dywizy powrzucane czasem zupełnie bez sensu w środek słowa, być może pozostałość po przenoszeniu wyrazu? Czytelnicy czują się oszukani otrzymując produkt z błędami i spada ich opinia o danym wydawnictwie czy też e-bookach w ogóle.

Po drugie, zaprezentowano możliwości oprogramowania Inpingo, służącego tak do zaprojektowania publikacji elektronicznej w różnych formatach, jak i do nadzorowania dystrybucji e-booków do różnych kanałów. Rozwiązanie Inpingo opiera się na XML-u, dzięki czemu z raz wprowadzonego tekstu można wygenerować niezależnie wiele formatów, jednocześnie jest proste w obsłudze i nie wymaga posiadania kompetencji informatycznych. Można więc zlecić złożenie e-booka lub zrobić to samemu, korzystając z gotowych szablonów. Inpingo proponuje formaty dla Kindle (w tym oddzielny dla Fire), ePub (w tym w wersji 3.), Apple (Fixed Layout), PDF do czytania online i do druku, w tym skład książki papierowej (choć możliwości tej funkcji są ograniczone) plus szerzeg innych formatów i archiwów zapasowych.  Generalnie XML pozwala uniknąć konwersji i błędów.

Trzecia była prezentacja panów Adama Dawidziuka z 7bulls.com oraz Sławomira Brudnego z wydawnictwa WarBook. Tematem miały być “Nietrafione pomysły, nieuzasadnione uwagi, niewykorzystane możliwością skuteczne modele biznesowe na rynku książki elektronicznej”. Mam jednak wrażenie, że za mało było tu konkretów o modelach biznesowych, a za dużo było ogólnych uwag o rzeczach – jak mi się wydaje – dosyć już znanych i wałkowanych przy okazji każdej takiej konferencji. Pojawiły się chociażby stwierdzenia, że “papier nie umrze” czy też że w przypadku książki papierowej większe jest ryzyko związane z przestojem gotówki, niesprzedanym nakładem zalegającym w magazynie itd.

Nowe możliwości, jakie dają e-booki, to przede wszystkim skorzystanie z zasady “długiego ogona”, powtórna sprzedaż treści (zarówno starszej i niewznawianej, jak i kompilacji), sprzedaż fragmentów książek i sprzedaż archiwów. Wśród nowych modeli rozliczeń pojawiły się opłata abonamentowa, reklamy (tudzież droższa wersja bez reklam), sprzedaż w pakiecie, zniżki za polecanie czy lojalność.

Pan Sławomir Brudny zaprezentował też dosyć niepopularny pogląd, iż nie ma uzasadnienia dla dużo niższej ceny e-booka względem książki papierowej, a to ze względu na VAT, miejsce na serwerze, przygotowanie formatów i inne koszty, a także jakość, za którą czytelnicy powinni płacić.

Byłam tylko na końcówce kolejnej prezentacji poświęconej współpracy Bezkartek.pl z gdańską Biblioteką Manhattan. Ogólnie chodzi o to, że osoby zapisane w bibliotece mogą poprzez nią wypożyczać e-książki z Bezkartek.pl – biblioteka za każde wypożyczenie płaci 4 złote. Najwięcej kontrowersji wzbudził DRM, który potrzebny jest po to, by po określonym czasie książka mogła zostać usunięta z konta czytelnika, czyli automatycznie i wirtualnie “zwrócona” do biblioteki. Wydawcy martwili się, czy takie książki nie będą wyciekać, skoro wiadomo, że system DRM nie jest skuteczny i czytelnik może go zdjąć (na to rozwiązaniem ma być podwójne zabezpieczenie – DRM plus watermark). Z drugiej strony – część osób poczuła się wzburzona opcją usuwania książki z komputera/czytnika użytkownika (widać oni zawsze oddają książki do biblioteki na czas).

Bardzo dobrze wypadł, moim zdaniem, Bartłomiej Roszkowski z Nexto.pl. Opowiadał o sposobie ustalania cen dla e-booków oraz różnych metodach promocji w sposób sensowny i – co najważniejsze – praktyczny. Podkreślił, że ważne jest skupienie się na czytelniku-kliencie. Pod uwagę należy wciąć jego oczekiwania (a jak mówią badania, czytelnicy oczekują, że e-book będzie o połowę tańszy od wersji papierowej. Za najlepszą cenę uważają tę w przedziale 4,99 – 14,90 zł). Zaprezentował różne modele pobierania opłaty za treści, niekoniecznie jeszcze u nas popularne, takie jak abonament, freemium, system “kredytu” (płaci się raz w miesiącu stałą, niską cenę i można sobie za nią wybrać dowolnego e-booka). Odwołał się do przykładów serwisów takich jak filmowy Netflix czy muzyczna Muzodajnia oraz systemów sprzedaży aplikacji lub oprogramowania, które można by spróbować przełożyć na książki.

Chwalił też urządzanie ograniczonych czasowo promocji  – dobry tytuł za cenę 8-9 zł może się bardzo dobrze sprzedać, ponieważ takie promocje powodują kupowanie impulsowe – część osób kupuje taką książkę bez zastanowienia, “na później”, bo jest tanio. Sprzedając taniej można w praktyce sprzedać więcej.

W drugiej części prezentacji pan Roszkowski opowiadał o marketingu internetowym – tradycyjne formy takie jak reklamy kontekstowe czy spersonalizowane należy uzupełnić o nowe metody promocji. Przede wszystkim bliższy staje się kontakt między czytelnikami-użytkownikami a autorem i wydawnictwem. Ważne są dobrze prowadzone profile w serwisach społecznościowych oraz nietypowe, zaskakujące czytelników formy promocji i przywiązanie ich do wydawnictwa poprzez konkursy, fragmenty, akcje wirusowe. Była to bardzo dobra prezentacja.

Dużo w trakcie tej konferencji mówiło się o estetyce, wyglądzie i projektowaniu książki elektronicznej – bardzo mnie cieszy, że dostrzeżono ten problem i zaczęto o nim mówić, bo sama również uważam, że e-booki są zwyczajnie szpetne. A czasem jest to kwestia zrobienia zwykłej korekty. Dobra była też frekwencja, z sali padało sporo pytań, więc można było zauważyć zainteresowanie tematem.

Opuściłam część wystąpień i udałam się na debatę “Droga do sukcesu? Modele e-handlu książkami i treścią”, w którym brali udział przedstawiciele Świata Książki Weltbildu oraz Markus Klose – dyrektor ds. Marketingu i Sprzedaży, Hoffmann und Campe Publishers n/n. Prowadził Renek Mendruń z Biblioteki Narodowej. Na spotkaniu można było posłuchać o różnicach w niemieckim a polskim podejściu do e-booków, gość z zagranicy był cały czas odpytywany.

Padło m. in. pytanie o zabezpieczenia DRM oraz pirackie wersje książek. Markus Klose odpowiedział, że w przypadku Amazonu wydawcy jemu pozostawiają kwestię zabezpieczeń, i że autorzy niechętnie rezygnują z zabezpieczeń, w związku z czym DRM jest dość popularny w Niemczech. Stwierdził też, że osobiście nie wierzy w watermark, ponieważ żadne zabezpieczenia nie powstrzymają tych, którzy chcą nielegalnie rozpowszechniać e-książki. Wykazał się natomiast dużym zaufaniem dla uczciwych klientów. Powiedział, że nie ma sensu skupiać się na polowaniu pojedynczych piratów i piętnowaniu ich – ważniejszy jest dobry stosunek do uczciwego klienta, ciekawe promocje, skupienie się na tych, którzy chcą kupować. Ogólnie zaprezentował podejście “internauta-potencjalny klient”, nie zaś “internauta-potencjalny złodziej”.

Ostatecznie z Targów wygoniły mnie… warunki “pogodowe”. W salach konferencyjnych, tak Mickiewicza, jak i Rudniewa było nieprzyjemnie zimno, z kolei po wyjściu na korytarz uderzał zaduch. Dodatkowo w niektórych miejscach zdarzały się miejsca zimna – nie wiem na jakieś zasadzie to działało. W każdym razie nie od dziś wiadomo, że Pałac Kultury i Nauki nie jest najlepszym miejscem na tak dużą imprezę.

Jutro wpadnę jeszcze na prezentację czytników, dam też znać czy w dzień wolny zawitały tłumy.

Bonusowy smaczek:

W “Forum książki”, gazetce rozdawanej za darmo przy informacji targów, we wstępie napisanym przez Grzegorza Filipa, znajdziemy taki oto kwiatek:

Czytelnictwo miały poprawić czytniki, z tym że czytelnicy, jak wyznają handlowcy, wciąż nie mogą przekonać się do e-booków. Myślę, że do owego braku przekonania przekonują ich ceny wzbogacone o 23-procentowy VAT. Zresztą ile by nie kosztowały, monitory wygrają. Nie wiem, co na to okuliści, lecz antropolodzy współczesności bez wątpienia przygotowali są na to, że niebawem będziemy już patrzeć jedynie w monitory. [...] Już dziś, reklamując możliwości czytników, producenci zachwalają głównie to, jak miło się  na nich ogląda obrazki.

Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać, gdy w gazecie rozdawanej na targach, na których odbywa się szereg prelekcji poświęconych e-bookom i urządzony jest kącik e-czytania, pojawia się tak jaskrawe niezrozumienie tematyki e-czytników. A Empik dalej reklamuje Trekstor jako e-czytnik, a nie tani tablet – nic dziwnego, że ludzie nie są w stanie odróżnić tych dwóch pojęć i że dalej są problemy ze zrozumieniem, że e-papier to technologia przyjazna dla oczu.

Agnieszka Żak

maj
10
2012

III Warszawskie Targi Książki – dzień pierwszy

W dniach 10-13 maja odbywają się już III Warszawskie Targi Książki. Pierwszy dzień, czwartek, upłynął raczej spokojnie – po pierwsze dlatego, że to dzień, kiedy część wystawców jeszcze się przygotowywała, po drugie – mniej było odwiedzających. Zapewne w sobotę, gdy ludzie będą mieli więcej wolnego, zjawi się ich więcej.

Na oficjalnym otwarciu organizatorzy zapewniali o rekordowym charakterze tej edycji – ponad 500 wystawców, 432 autorów, ponad 600 wydarzeń, 17 nominacji i wręczeń nagród oraz 13 wystaw – w tym ilustracji dziecięcej czy związanej z Korczakiem. Ta edycja jest też bardziej międzynarodowa – gościem honorowym jest Armenia, zajrzeć można na duże stoisko wydawców australijskich czy francuskich. Na samym otwarciu zjawili się ambasadorzy lub przedstawiciele Armenii, Azerbejdżaniu, Izraela, RPA, Ukrainy, Niemiec. Szkoda, że poziomu nie utrzymała tłumaczka – mówiła z wyjątkowo słabym akcentem, często robiła pauzy albo wtrącała nieszczęsne „yyy”, zgubiła się przy wypowiedzi ambasadora Szwecji i nie przetłumaczyła informacji o spotkaniu z noblistą Tomasem Tranströmerem (piątek 11 maja o godz. 18.00 w Teatrze na Woli. Wstęp wolny). Pod tym względem można się było bardziej postarać.

Stoisko wydawców australijskich

Stoisko wydawców australijskich

Warszawskie Targi Książki powstały, gdy wydawcy zniechęceni współpracą z Ars Poloną i formułą Międzynarodowych Targów Książki zbuntowali się. Jedną z widocznych różnic między imprezami była właśnie międzynarodowość starej, a polskość nowej. Widać jednak likwidacja MTK oraz wyjazdy zagraniczne WTK sprawiły, że wystawcy z innych krajów powoli przenoszą się na nowe targi. Tym samym WTK ostatecznie zajmują miejsce poprzednika.

(Odbyło się też wręczenie kilku nagród – wszystkie nominacje i zwycięzcy zostaną zebrane w oddzielnym, podsumowującym poście.)

Kącik e-bookowy/e-czytnikowy był mniejszy niż w zeszłym roku i ponownie znajduje się na piętrze. Znowu pojawiła się Ebook Cafe (kawa 5-8 zł) prowadzona przez Bezkartek.pl. Odbywał się tam spory ruch, miejsca ciągle były zajęte. Do kupienia są Pocketbooki, Kindle, okładki do e-czytników. Można było spotkać się z Piotrem Lipińskim, który będzie tam też w piątek.

Kawiarenka ebookowa

Kawiarenka ebookowa

Poza tym pojawiło się Legimi z tabletem Dante, który jak na tzw. urządzenie z niższej półki prezentuje się całkiem nieźle i zbiera pozytywne recenzje, więc być może Android za 399 zł może być alternatywą dla iPada. Nie zabrakło e-Lib.pl, które jutro w większości poprowadzi Forum Nowych Technologii. Zjawiło się także Virtualo, również z różnymi czytnikami oraz E-czytnik.pl, gdzie można kupić Pocketbooki w atrakcyjnych, targowych cenach. Swoje stoisko ma też Inpingo, prezentujące wygodne i wszechstronne oprogramowanie do przygotowywania publikacji elektronicznych.

Duże stoisko na środku ma Empik, który głównie reklamuje Trekstora. Co ciekawe, na dole Weltbild również prezentuje to samo urządzenie. Szczerze mówiąc, jeden pan od Weltbildu wydał mi się lepiej przygotowany niż spora grupka pracowników Empiku, którzy w niektórych momentach zasłaniali całą jedną stronę ekspozycji. Zabrakło Woblinku, Libranovy czy Artatechu, którzy pokazali się w zeszłym roku.

Generalnie w części e-bookowej odbyłam parę przyjemnych rozmów :) Odniosłam też wrażenie, że odwiedzający chyba lepiej już kojarzą technologię e-papieru, bo dopytywali się o nią. Choć strefa jest mniejsza niż ostatnio, to czytniki można „obmacać”, kupić, podyskutować. Ogólne odczucia są pozytywne.

Wybrałam się też na prezentację „Czego chcą czytelnicy” dotyczącą promocji książki w internecie. Poprowadził ją Sławomir Krempa, redaktor naczelny wortalu Granice.pl, który został nagrodzony Nagrodą Sezonu Wydawniczo-Księgarskiego IKAR 2012 w kategorii animacja czytelnictwa.  Zwracał uwagę przede wszystkim na personalizację rekomendacji, konieczność zadbania o wysoki poziom merytoryczny i językowy recenzji, zachęcanie czytelników do aktywności poprzez „grywalizację” – choćby poprzez zachęcanie do rywalizacji o punkty, które można wymieniać na książkowe nagrody. Przypomniał też o sukcesie akcji „5 minut dla książki” i zapowiedział, że najbliższa, letnia edycja bęzie miała charakter gry miejskiej.

Z ciekawostek można obejrzeć wystawę mody inspirowanej książką – poniżej jedna z kreacji, „Zmarzlina”, autorstwa Karoliny Piłat, inspirowana baśnią Andersena o Królowej Śniegu, a wykonanej m.in. z wytłaczanek do jajek. Zapraszam serdecznie do obejrzenia wszystkich projektów.

"Zmarzlina", autorstwa Karoliny Piłat, inspirowana baśnią Andersena o Królowej Śniegu

"Zmarzlina", autorstwa Karoliny Piłat, inspirowana baśnią Andersena o Królowej Śniegu

Jutro wybieram się na Forum Nowych Technologii – twittoprzekaz możecie śledzić tutaj i pod tagiem #3wtk, podsumowanie ukaże się na blogu troszkę później.

Szczegółowy program targów znajdziecie tutaj.

PS. Przepraszam za średnią jakość zdjęć, aparat szwankował.

Agnieszka Żak

kwi
26
2012

Konkurs „Bytomskie opowiadania”

Piszesz do szuflady? A może masz już na swoim koncie kilka opublikowanych tekstów? Koniecznie weź udział w konkursie literackim „Bytomskie opowiadania” organizowanym przez Urząd Miejski w Bytomiu. Czekają atrakcyjne nagrody – 1000 złotych za najlepsze opowiadanie, którego akcja toczy się w Bytomiu!

Do 30 czerwca czekamy na literackie talenty! Oto kilka warunków, które trzeba spełnić, aby opowiadanie zostało dopuszczone do konkursu:
1) akcja musi toczyć się w Bytomiu (współczesnym, dawnym lub w przyszłości),
2) tekst nie był nigdzie wcześniej publikowany,
3) tekst nie może przekraczać 20 stron znormalizowanego maszynopisu (czcionka Times New Roman – rozmiar: 12; maksimum 40 000 znaków ze spacjami; język – polski).

Oceny prac konkursowych dokona specjalna komisja powołana przez organizatora, a na zwycięzców czekają atrakcyjne nagrody:
1 000 zł – za zajęcie I miejsca
750 zł – za zajęcie II miejsca
500 zł – za zajęcie III miejsca
100 zł – za opublikowanie tekstu w zbiorze „Bytomskie opowiadania”.

Prace należy dostarczyć w zaklejonej kopercie do 30 czerwca 2012 roku do Biura Promocji Bytomia przy Rynku 7 (o dopuszczeniu prac do konkursu nie decyduje data stempla pocztowego). Do maszynopisu należy dołączyć drugą,
zaklejoną kopertę zawierającą imię, nazwisko i adres zamieszkania uczestnika konkursu oraz kopię opowiadania na nośniku elektronicznym. Uroczyste ogłoszenie wyników oraz wręczenie nagród odbędzie się na początku września 2012 roku w Biurze Promocji Bytomia przy Rynku 7.

W konkursie mogą wziąć udział wszystkie pełnoletnie osoby, bez względu na miejsce zamieszkania. Przed przystąpieniem do pisania, koniecznie zapoznaj się z regulaminem, dostępnym na stronie.

Informacja nadesłana

Starsze posty &laquo