«

»

lip
25
2011

Robert Cichowlas – „Szósta Era”

Robert Cichowlas – „Szósta Era”

Robert Cichowlas – „Szósta Era”

„Szósta Era” to pierwsza samodzielna powieść Roberta Cichowlasa. Choć autor jest obecny na rynku wydawniczym od paru lat, dotąd publikował opowiadania w antologiach, a dłuższe teksty pisał wspólnie z Kazimierzem Kyrczem. Najnowsza powieść Cichowlasa jest więc w pewnym sensie debiutem, o ile można mówić o debiucie pisarza z tak bogatym dorobkiem. Co tym razem przygotował dla miłośników horrorów?

Główny bohater powieścito nauczyciel biologii Dawid Galiński. Jest zadowolony z wykonywanej pracy i lubiany przez uczniów. Spotyka się z Kaśką – nauczycielką z tej samej szkoły. Jego największe życiowe problemy to uliczne korki, antypatyczny dyrektor i nadopiekuńcza matka jego życiowej partnerki. Jednym słowem sielanka, ale oczywiście do czasu. Pewnego dnia jeden z uczniów Galińskiego podczas lekcji zaczyna recytować pradawną pieśń. Następnie na terenie szkoły dochodzi do brutalnego morderstwa. Potem wydarzenia rozwijają się już błyskawicznie. Wszyscy zaczynają zachowywać się jak opętani, mamy rytualne mordy, aztecką piramidę pojawiającą się nagle w centrum Poznania i krwawą masakrę na każdym kroku. Sam Galiński na początku jest tylko obserwatorem, jednak później staje się aktywnym uczestnikiem wydarzeń. Ma koszmarne sny, w głowie słyszy głosy, traci poczucie kontaktu z rzeczywistością, ulega osobliwej przemianie. Do czego to wszystko prowadzi? Łatwo się domyślić, że do niczego przyjemnego.

Cichowlasowi udało się połączyć to, co fani grozy lubią najbardziej. Z jednej strony mamy azteckie bóstwa, znane z zamiłowania do obdzierania ze skóry, wyrywania serc i mordowania na inne, równie wyszukane sposoby. Z drugiej rzecz dzieje się w polskiej szkole. A to, że licealne korytarze są idealną scenerią do horroru wiemy już od dawna. Wszyscy kochają efektowną jatkę podczas szkolnego balu w „Carrie” Stephena Kinga. Lubimy też, kiedy jakiś szaleniec metodycznie morduje rozwrzeszczanych nastolatków. Najlepsze przykłady to Freedy Kruger, Jason albo koleś z „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną” (zaraz, on ma w ogóle jakiejś imię?).

Oczywiście uzasadnione wątpliwości może budzić fakt, że rzecz dzieje się akurat w Poznaniu. Czy południowoamerykańskie pradawne bóstwa nie mogłyby zająć się jakimś innym miastem? Na szczęście Cichowlas potrafi wyjaśnić to w logiczny i przekonujący sposób. „Szósta Era” jest bardzo pomysłową i efektowną powieścią. Szybkie tempo i częste zwroty akcji sprawiają, że czytając książkę nie sposób się nudzić. Aż żal, że tak szybko się kończy.

Maciej Partyka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>